UA-85786635-1

wtorek, 7 lipca 2015

Najdłuższe 5 minut mojego życia.

Nie pamiętam od kiedy, tak mnie nagle pokochał świat ( Lady Pank) Nie , to nie jest prawda. Prawda jest taka, że  nie pamiętam od kiedy zawsze czegoś szukałam ; nożyczek, miejsca w życiu, raz jedyny dziecka swojego, czy Deichmanna w Liverpoolu i wielu innych niepodobnych do siebie rzeczy. Dziwię się ,  bo uchodzę za osobę poukładaną, lubiącą ład i porządek,( przynajmniej staram się , bo to ułatwia mi życie).
Najbardziej dramatycznym wydarzeniem było poszukiwanie mojego dwuletniego dziecka wśród tłumu ludzi, chcących kupić sobie pierdółkę. Przed zniknięciem stała przy mnie bardzo blisko, odwróciłam się na chwilkę i po powrocie mojego wzroku na poziom 110 cm jej nie było. Parę metrów dalej stał mój mąż z najmłodszym dzieckiem na rękach,( widziałam jego tułów i małą Julkę). Pomyślałam, że mój "średniaczek" jest przy nim. Prawda była jednak zupełnie inna. Olga zniknęła. Przebijanie się przez tłum ludzi, nawoływania, rozpacz i chyba rekord świata w biegu z przeszkodami zaowocował pięknym widokiem i niesamowitą ulgą. Olga z uśmiechem na twarzy, stojąca przy stoisku z zabawkami i czekająca na nikczemną matkę (tak mi sie wtedy wydawało).
Nie będę opisywać skrajnych emocji jakie mi towarzyszyły po odnalezieniu córki. Wiem jedno Drodzy czytelnicy, jeżeli Wam zdarza się szukać kluczyków do samochodu, igły w stogu siana, czy podobnej rzeczy, nie wpadajcie w rozpacz i pomyślcie, że to są drobnostki, duperele nie mające szczególnego znaczenia. Najważniejszym jest nie zatracić siebie i nie zgubić sensu swojego życia
.
A takim sensem życia dla mnie, są moje dzieci.
Ta historia jest o Was i dla Was moje córki -  Domi, Olguś i Juluś.
P.S. Zapomniałm dodać, że to dzięki najstarszej Dominice udało mi się odnaleźć zgubę i nie zatracić siebie.  Dziękuję Ci Słońce :)


fot. Jula M.

Moja zguba Olga i ja niezatracona matka.

2 komentarze: