UA-85786635-1

sobota, 11 lipca 2015

Jak zdobyć nieosiągalne i tym się cieszyć

                      Dzisiaj poradnik, jak zdobyć kogoś, coś, co jest poza zasięgiem naszych dłoni, serc czy portfela. Nie namawiam do kradzieży, chyba, że dotyczy ona serca bliskiej nam osoby. Można wtedy kraść.

 Jak zdobyć  nieosiągalne i  tym się cieszyć? Po pierwsze. Marzyć. Naprawdę, zacznijcie marzyć. Moje marzenia się spełniają.

Było to jakieś 20 lat temu, świeżo po ślubie, spacer, atmosfera czysta, miła i sympatyczna. Przechodziliśmy obok wielu fajnych natur i rzeczy, ale obok tego ślicznego, miejskiego i jakże praktycznego ( tak mi się wtedy wydawało) samochodu Forda Fiesty nie mogłam przejść obojętnie. W tamtych czasach był on dla mnie po prostu ideałem. Niestety nieosiągalnym. Wypowiedziałam marzenie - "Ale piękny, chcę taki mieć". I co? Spełniło się, miałam moją fiestę. Szczęście jednak nie trwało długo , bo był jeden istotny, ale jakże ważny szczegół. Moje marzenie się spełniło tylko, że 10 lat później. I mój wymarzony wcale nie wyglądał już tak atrakcyjnie, tym bardziej, że przez te lata rodzina powiększyła się do liczby 5. Było niepraktycznie, niekomfortowo i wyglądało komicznie. Najwygodniej miał nasz okazały pies Borys, którego miejscówka była w bagażniku. Ale on, spragniony kontaktu z dziećmi, co chwilę przeskakiwał na tylne siedzenie. Jedna z córek miała przy sobie jego głowę, druga tułów, a trzecia była najmniej zadowolona widokiem jego zadka.  Rada moja jest taka - wypowiadając marzenia,precyzujcie je, określajcie czas i opisujcie szczegóły.


                         Oprócz tego, że możemy żyć marzeniami i czekać aż się spełnią, istnieje drugi wariant jak zdobyć przychylność i zyskać w oczach bliskiej nam osoby.  Możemy zachować się jak Rysiek Riedel ( świetna rola Tomasza Kota), w  "Skazanym na bluesa". Powiedzmy przyszłej wybrance, żonie czy kochance - " U fryzjera byłaś?. Wyglądasz jak ta, no, aktorka Sofia Loren" (tu można zastąpić Sofię Loren dowolną, ulubioną przez naszego rozmówcę aktorką, piosenkarką czy celebrytą.


                         W trakcie zakupów istnieje wiele chwytów. Jednym z nich jest chwyt na misia. "Misiu, kupisz mi tę sukienkę. Śliczna jest, prawda Misiaczku?". No i taki Misiak czuje się zaszczycony i doceniony, że pytasz go o zdanie, nawet jeżeli jest ono retoryczne. Posłusznie wyciąga portfel, i  mamy dwie osoby zadowolone; Misiek , że sprawił nam przyjemność, i my, że po prostu mamy.  Być może przyjdzie nam się kiedyś Misiakowi odwzajemnić, ale nikt nie mówił, że będzie lekko. Druga zakupowa opcja to oczy. Mogą być maślane albo błagalne. Działają obydwie wersje.




                          Jeżeli chcemy zdobyć czyjeś serce, to już jest wyższa szkoła jazdy i temat na oddzielny wpis. Ale dla początkujących mam też jeden, prosty sposób działający na płeć męską (ostrzegam,  jest to ostateczność). Chodzi o jedzenie. Niekoniecznie dobrze wyglądające, ale powinno być przynajmniej smaczne. Polecam ugotować golonkę, polać piwem i podać piwo, a najlepiej dwa, i zaserwować to wszystko podczas rozgrywek Ligi Hiszpańskiej lub innego "telewizyjnego" sportu. Tego sposobu osobiście nigdy nie próbowałam, ale bratnie dusze owszem, i mówią, że działa. Zapomniałam dodać jeden istotny szczegół, że w trakcie konsumpcji nasz wybranek nie wygląda atrakcyjnie i radzę opuścić wspólne pomieszczenie. Zresztą będzie to z pożytkiem dla nas i partnera - my zaoszczędzimy sobie widoku, a on spokojnie obejrzy mecz, nie tłumacząc, że Samsung na koszulce to nie nazwisko, a sponsor.



Pozdrawiam.
Kasia


1 komentarz:

  1. fajnie sie czyta, naprawde, a co do marzen, swieta prawda, marzyc trzeba, to taki nasz drugi swiat, czasem przeniesienie sie do takiego swiata jest dobra terapia na rzeczywistosc, zwlaszcza, jesli nie jest taka , jaka chcielibysmy zeby byla

    OdpowiedzUsuń