Starość, sędziwy wiek, matuzalemowe lata, jesień życia czy złoty wiek. Takich synonimów określających ludzi w podeszłym wieku (akurat tego określenia nie lubię) jest całe mnóstwo. Najbardziej przemawia do mnie sędziwość na równi z mądrością. Nie bez kozery dzisiaj o tym piszę, ponieważ przez poprzedni tydzień przypatrywałam się jak wyglądają poranki i wczesne popołudnia ludzi starszych, spotykających się w pobliskim barze. U Rity można zjeść domowe angielskie śniadanie i lunch, oraz napić się lurzastej kawy czy herbaty z mlekiem. Miałam tę przyjemność przez tydzień obsługiwać tych jakże dostojnych, codziennych gości.
Kiedy wchodziłam rano na salę z głośnym Good Morning, słyszałam w odpowiedzi chórzaste echo albo "Cześć kochanie jak się masz" (w wolnym tłumaczeniu). Każdy z gości miał ulubiony poranny zestaw; kawa z mlekiem, do tego tost z dżemem pomarańczowym, lub bekon, jajka, tosty, kiełbaska i nieodłączna fasolka. Josh codziennie zamawiał zestaw nr 2 i codziennie nie dojadał tosta i fasolki. Po śniadaniu obowiązkowa gazeta i dyskusja o życiu i lokalnej polityce przerywana salwami śmiechu. Później wszyscy w tej samej kolejności opuszczali lokal, a niektórzy z nich pojawiali się na obiedzie.
Najdłużej w mojej pamięci pozostanie Anthony. Przez pierwszy dzień mojej zastępczej pracy przyglądał mi się uważnie, później zaczepił mnie i powiedział dość arogancko "łyżka". Posłusznie przyniosłam, a on nawet nie podziękował. Stary gbur - pomyślałam. Nazajutrz pojawił się ponownie i znowu długo mi się przyglądał, po czym przywołał mnie do siebie i spytał jak mam na imię. Po mojej odpowiedzi złapał mnie za rękę i zapytał czy wyjdę za niego. W pierwszym momencie osłupiałam, później pojawił się na mojej twarzy uśmiech ( doszło do mnie, że to żart), i z rozbawieniem powiedziałam "Tak". Kiedy Anthony rozpromieniał, zrozumiałam że popełniłam błąd. Sędziwy narzeczony ucieszony moją odpowiedzią układał plan spotkania, mówił mi ze szczegółami gdzie się spotkamy i jak będzie wyglądać nasze życie. Na nic zdały się moje tłumaczenia, że jego pytanie odebrałam jako żart i żartem odpowiedziałam. Dopiero kiedy go przeprosiłam i powiedziałam, że to niemożliwe, starszy mężczyzna posmutniał i nic nie odpowiedział.
Nigdy więcej nie zobaczyłam Antoniego.

fot. Kasia M.
Nigdy więcej nie zobaczyłam Antoniego.
| fot. Kasia M. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz